Jak się skompromitować, czyli “pozew” Gurala od Obserwatorów

Czy Obserwatorzy walczą o małoletnich, czy… rozgłos? Dlaczego nie chcą być rzetelni? Czemu walczą z nienawiścią za pomocą nienawiści? To nie jest felieton do kawy, która tym bardziej wzmogłaby ciśnienie.

Zobacz także:

Obserwatorzy kontra Gural:
o co chodzi w konflikcie?

Gural nie ma czystego sumienia – i to jest fakt. Na swoich streamach odznaczał się wyjątkowo nieprzyjemnym zachowaniem, zwłaszcza wtedy, gdy wchodził na stronę Ome.tv – największą kopię Omegle, która w przeciwieństwie do oryginału zezwala użytkownikom na pokazywanie się na kamerkach niezależnie od wieku.

Omegle nie jest w żaden sposób powiązane z Ome.tv

Niejednokrotnie dopuszczał się obrażania nieznajomych osób – młodszych, starszych. Wśród nich były również dziewczyny wyglądające na niepełnoletnie, które nakłaniał do pokazywania gołych części swojego ciała. Podsumowujący jego zachowania materiał możecie obejrzeć na kanale KRULESTWO, należącym do SA Wardęgi.

Zwróćcie w tym klipie uwagę także na to, że w przeciwieństwie do wielu “obrońców nieletnich dziewczynek” SA Wardęga ocenzurował ich twarze, by nie narażać ich wizerunku na dalsze rozpowszechnianie.

Nie zamierzam tutaj bronić Gurala – jego sytuacja jest klarowna. Przeprosił na swoim Facebooku, nie nagrał kolejnego kompromitującego materiału, prócz akcji z atakowaniem Wykopu nie pojawiło się nic obraźliwego. Oczywiste, że trudno będzie mu zupełnie przebaczyć, zwykłe słowa nie zmażą tego, co zrobił. Należy jednak przyznać, że nie zapowiada się, aby do sprawy Gurala doszły kolejne nieznane fakty i skrywane tajemnice.

Naprzeciw złu i bezprawia YouTube’a wyszli Obserwatorzy – tajemnicza grupa osób mających możliwości walki z takim stanem rzeczy. Pojawili się znikąd 16 marca 2018 roku, w jeden dzień zyskując około tysiąca subskrybentów.

Szanuję ideę i te motywy walki, które sam podzielam: nie należy kolorować opisów osób, które dopuszczają się manipulacji, oczerniania, chamstwa – to trzeba zwalczać. Nie podobają mi się metody walki, które przyjęli. Obserwatorzy dopuszczają się szantażu, gróźb i manipulacji. Nienawiść rodzi nienawiść.

 

24 godziny

Tyle czasu od 21:00 16.03.2018 r. otrzymał Gural od Obserwatorów na przeprosiny (w formie filmu) lub usunięcie swojego kanału z sieci. Gural przeprosił kolejnego dnia o 8:46, ale tylko na Facebooku.

Jeśli byliście wtedy na Discordzie Obserwatorów, byliście świadkami ściemy, którą dokładniej opisałem w poprzednim artykule. Ciągłe chwalenie się ilością posiadanych na Gurala dowodów nie przysparzała im rzetelności ani popularności – szybko Obserwatorzy stali się swego rodzaju pośmiewiskiem.

  1. W pierwszym filmie Obserwatorzy stwierdzil, że wspólnie z rodzicami pokrzywdzonych dzieci zdecydowali, że dadzą Guralowi dobę na odpowiedź (i przeprosiny oczywiście). Jak się później okazało, sprawa na policję została zgłoszona 7 dni przed pierwszym filmem.
  2. Na discordzie obserwatorzy obiecali ujawnić dokładny adres zamieszkania Gurala o północy. Chwilę później zaczęli się od tego migać. Ostatecznie nie ujawnili adresu. Oczywiście – ujawnienie go byłoby nie na miejscu, nawet mogłoby zaszkodzić sprawie (nie chcemy poznawać tego adresu!) – ale nie to jest podstawą krytyki. Chodzi nam raczej o to, że Obserwatorzy coś obiecywali, po czym obietnicy nie dotrzymali.
  3. Około 23:50 wkleili zaznaczone miejsce ze Street View, twierdząc, że nie jest to jego aktualna lokalizacja, ale kogoś bliskiego Guralowi.

Filmik Obserwatorów
z pozwem

Około godziny 13 pojawił się kolejny materiał Obserwatorów, tym razem z numerem 1/5. Zapoznanie się z pierwszą częścią sprawia, że nie chcę oglądać kolejnych. Zobaczycie zresztą dlaczego.

Intro kończy się w 0:57.

Wezwanie świadka od Obserwatorów
pod lupą

Kliknij dowolne zdjęcie, aby je powiększyć

Pierwszy screen – z wiadomością od Gurala i dwoma wiadomościami od Obserwatorów (jedna zacenzurowana) oraz wysłanym przez nich zamazanym skanem prawdopodobnie wyroku sądowego (identyfikacja na podstawie oprawy wizualnej dokumentu).

Na nieprawdziwość wezwania zwrócili uwagę Wykopowicze. Wszystkie przedstawione poniżej materiały są jednak wynikami naszych badań i nie korzystaliśmy z pracy użytkowników portalu. Niemniej, doceniamy ich wkład w rozwój całej sprawy. Pokazuje on tylko, jak nieudolnie wykonano podróbkę, skoro tak szybko udało się ją odkryć.

Drugi screen: powiększony skan innego dokumentu (wezwanie świadka), częściowo zamazany.

Trzeci screen: z wiadomością Obserwatorów i odpowiedzią Gurala.

Błędy GIMP-a

  1. Niewyśrodkowane przyciski akcji (trzy kropki) przy zamazanym obrazku rzekomego wyroku sądowego.
  2. Brak widocznych udostępnionych plików lub zdjęć. Normalnie, gdy wysyłamy na messengerze jakieś pliki, pojawiają się one z prawej strony, pod adresem profilu rozmówcy. Przykład dla jasności, jak to wygląda normalnie (oczywiście udostępniony za zgodą obu stron “rozmowy” spreparowanej na porzeby artykułu):
  3. Brak przycisku “Przekaż dalej”, który pojawia się zawsze – niezależnie od tego, gdzie znajduje się kursor naszej myszki. Po co go usuwać? Żeby zwiększyć wiarygodność?
  4. Na ostatnim obrazku skanu już w ogóle nie ma przycisków akcji. Dodatkowo jest przycięty w dość dziwny sposób: po tak długiej wiadomości zniknęło tylko godło, a dokument… przesunął się (patrz: ciemna belka na dole; screen pod poniższym). To nie jest możliwe. Ucięty obrazek pozostaje tak samo ucięty, jak był. Nie przesuwa się w żaden sposób.

To nie jest ten sam dokument

Porównajcie pierwszy, drugi i trzeci obrazek. W filmie zostały pokazane tak, jakby dokument był jeden: na drugim obrazku został powiększony, byśmy mieli pewność, że na pewno chodzi o tego Grzegorza Górnego.

Spójrzcie niżej:

Co to są za dwa dokumenty?

Pierwszy wygląda na wyrok sądowy. Drugi – wezwanie świadka. Dlaczego wezwanie świadka zostało przedstawione tak, jakby było powiększonym wyrokiem sądowym? Są to dwa zupełnie inne dokumenty.

Wezwanie świadka to skopiowany wzór z Internetu

Ale hej, przecież każdy kopiuje wzory, by wykorzystać je w swoich celach. Nie jest to nielegalne.

Ale czy kopiuje również podpisy, szczegóły pozwu, datę, liczbę słów…? Czy sąd musi korzystać z wzorów z Google? (Dodajmy do tego, że wiele sądów wykorzystuje nieco różniące się wzory takich dokumentów – różnice nie są wielkie, ale dotyczą przede wszystkim układu tekstu).

Pierwsze, co przychodzi do głowy po zobaczeniu takiego pozwu, to sprawdzenie, czy pojawił się gdzieś w Internecie. Po wpisaniu frazy “wezwanie świadka” pierwszy wynik w Google od razu zapalił czerwoną lampkę w głowie.

Powiększony wzór
wezwania świadka

Co stanie się
po nałożeniu wzoru
na dokument od Obserwatorów?

Czerwone kwadraty w miejscu tekstu to rozpikselowany skan dostarczony przez Obserwatorów (przygotowany na podstawie screena z ich filmu), którego krycie zmniejszyliśmy, aby uwidocznić podłożony tekst z wzoru z Google (czarna czcionka, wyraźne litery).

Zgadza się wszystko. Gdy jest więcej tekstu i jest pogrubiony, kwadraty są ciemniejsze. Kiedy tekst jest urwany (koniec pierwszego akapitu), kwadracików jest niewiele. To po prostu nie jest możliwe, by tekst miał taką samą liczbę słów i kończył się dokładnie w tym samym miejscu – zależnie od rozprawy, ich treść trochę się różni.

Najważniejszy dowód to jednak miejsce, w którym znajduje się podpis – porównajmy te dwa dokumenty:

Kształt podpisu jest identyczny. Podkreślmy też inne fakty:

  • długość tytułu “st. sekr. sąd. Monika Bąk” pokrywa się z długością linii przy podpisie z wersji Obserawtorów,
  • pod nazwiskiem Gurala powinien figurować jego adres zamieszkania – długość linii również zgadza się z długością linii z wzoru z Google (w któym widnieje Sosnowiec, a przecież tam Gural nie mieszka, raczej nie jest też tam zemeldowany; raczej też mała szansa na to, żeby liczba znaków ulic była identyczna).

Konta Gurala

Na Facebooku znalazłem trzy konta:

Mają wspólne profilowe, status “w związku”. Jednak tylko pod pierwszym profilem znajdują się komentarze wielu różnych osób. Pozostałe dwa nie mają komentarzy.

Zastanawiające są daty założenia profili. Obserwatorzy rozpoczęli działalność 16 marca 2018 roku. Film z rozmową na messengerze pojawił się 21 marca. Być może jest to tylko zbieg okoliczności. A może rozmowa została zwyczajnie upozorowana, do czego wykorzystano nieprawdziwe konto (do zmiany adresu profilu Gurala widocznego w prawej kolumnie wystarczy użyć funkcji “zbadaj element”). Ciekawy jest też styl pisania Gurala – i to, że uparcie stawia on spację przed pytajnikiem, podobnie jak Obserwatorzy… Ich błędy również nie umknęły uwadze internautów – ilekroć ktoś próbuje im je wytknąć, twierdzą, że to przez dzieci i pracę – ach, to wymagające niestawianie spacji przed znakami interpunkcyjnymi…

Ale to swoją drogą.

Na koniec – jedna uwaga.

Obserwatorzy, gdy ktoś wymaga szczerości oraz rzetelności, automatycznie staje się gorszy, tu: małoletni? Występujecie w obronie małoletnich. Tylko dla nich zdecydowaliście się podjąć taką działalność.

 

Obserwatorzy, dajcie nam jakikolwiek dowód, że można Wam zaufać. Nie zasłaniajcie się tworzoną przez Was stroną. Nie zasłaniajcie się pracą w TVN-ie, policji. Obiecujecie nam dowody od pierwszego filmiku, gdy daliście Guralowi dobę na usunięcie konta. Obiecaliście dużo – nie dostaliśmy nic. Zarzucacie Guralowi, że ucieka się do oszukiwania widzów i manipulacji – stosujecie te same techniki.

Jesteś YouTuberem? Proszę, nagłośnij tę sprawę. Tylko nie zapomnij podać źródła w opisie.

O autorze: Kunegard

KunegardJestem założycielem oraz redaktorem naczelnym Tuberia.pl. Interesuję się socjologią, automatyzacją, marketingiem sensorycznym, korelacjami międzyjęzykowymi, twórczością Jacka Londona oraz psychologią zwierząt. Poczucie humoru mam po tej kurce z avatara.
— — —
All we are is entertainment.