ACTA 2.0 zniszczy Atora i kanał Wideoprezentacje? Prędzej sam się zniszczy

Prawie godzinna wypowiedź, zatytułowana “Koniec Atora na YouTube i WOLNEGO INTERNETU – Unia Europejska UE Robi ACTA 2 – Komentator”, wymagała dodatkowego komentarza.

Od autora

Cześć, jestem Marcin, stoję za stworzeniem Tuberii i obecnie pracuję jako jej jedyny redaktor. W artykułach staram się nie wyrażać swojego często dysydenckiego, wręcz kontestacyjnego stanowiska. Czasem jednak ten łańcuch poprawności się zrywa. Nie toleruję manipulacji, której dopuścił się w swoim filmiku Ator. Dziś zainteresowani nauczą się odróżniać “gdybania i widzimisię” od powoływania się na źródła. Pozostali dadzą się – pisząc krótko – zmanipulować.

Dlaczego możecie mi zaufać? Bo pozwalam na samodzielne myślenie.

((( ROZSIERDZONY )))

Koniec Atora na YouTube
i WOLNEGO INTERNETU

Film trwa nieco ponad 55 minut. Nie jestem w stanie stwierdzić, jak wielu widzów spośród tych 54 069 wyświetleń (stan z dnia 14.06.2018 r., godz. 10:08) dotrwało do jego końca. Z pewnością statystyki oglądalności będą większe dla początku filmu niż jego końca. Pierwsze wrażenie to coś, co łatwo zaprzepaścić.

Od 3:38:

Kochani moi, o co chodzi? W wielkim skrócie […] za sprawą tej właśnie dyrektywy dotyczącej prawa autorskiego i jednolitego rynku cyfrowego nastąpi koniec wolnego Internetu. Dlaczego? A to dlatego między innymi, że na wielu serwisach, w tym takich jak […] Facebook, Twitter lub też Instagram, [a także] serwisy agregujące linki takie jak na przykład Wykop lub też na linkach się opierających bardzo mocno, na przykład Reddit, […] w ogóle wszędzie w Internecie, gdzie serwis się opiera na tym, że się pobiera jakieś linki i się zawiera w tych linkach fragmenty wiadomości – tam nie będzie można publikować za darmo linków. Trzeba, mówiąc krótko, będzie zapłacić za wstawiony w Internecie każdy link. […] Co gorsza, nie do końca wiadomo, kto ma komu płacić. Znaczy tak ogólnie to wiadomo, że te serwisy, które żyją z tego, że się na nie wstawia linki, mają płacić tym serwisom, z których się linki wstawia. […] Problem jest tylko taki, że tych serwisów jest bardzo, bardzo dużo.

W prawie godzinnym materiale znalazłoby się wystarczająco dużo miejsca, by treść dyrektywy jakkolwiek przybliżyć widzom już na samym początku. Zamiast tego udaje nam się poznać jej nazwę i od razu dowiedzieć, że dzięki niej nastąpi koniec wolnego Internetu. Nikdo nic neví.

“Trzeba […] zapłacić za wstawiony w Internecie każdy link” – informacja została przekazana w taki sposób, jakby to użytkownik miał płacić za link. Dopiero później zostało to sprostowane. Albo nie.

Na pewno powstanie jakaś instytucja pośrednicząca, coś takiego jak ogólnoeuropejski ZAiKS, do którego te strony będą płacić, a potem Ty się możesz ubiegać jako twórca, żeby Tobie część tych pieniędzy dali. W praktyce pewnie nie dadzą. W związku z tym będzie taki problem, że ci twórcy treści nie dostaną tych pieniędzy, natomiast Ty za wstawienie linka być może będziesz musiał zapłacić. Dlaczego Ty […]?

Zwróćcie uwagę na to osadzenie słuchacza na miejscu osoby, której problem “dotyczy”.

Jesteś twórcą, utrzymujesz się dzięki bezpłatnym linkom. Nagle okazuje się, że powołano jakąś instytucję rozdzielającą pieniądze. Przecież to oczywiste, że nie dadzą ich tym, którzy powinni je otrzymać! Żyjemy w Polsce, takie mamy realia. Co więcej, jako twórca będziesz musiał zapłacić, bo przecież w tym kraju nic nie jest za darmo. Bo to jest oczywiste. Zapisano to w księdze faktów, więc tak jest.

Źródło: http://knowyourmeme.com/memes/double-ds-facts-book

Na samym początku klipu Ator powoływał się na źródła, z których korzystał, podając je również w opisie. Aby się do nich przekopać, przechodzimy wzrokiem przez dłuższy opis filmu…

Koniec Atora na YouTube i WOLNEGO INTERNETU – Idzie ACTA 2 – Komentator – Krzysztof Ator Woźniak z YouTube Komentator na Wideoprezentacje mówi prosto z mostu jak jest bez owijania w bawełnę.

…a także pięć powiązanych vlogów, których tytuły to:

  • PIS Masowo Sprowadza Imigrantów Polski,
  • Nagrody PIS NIE CAŁKOWICIE Zwrócone,
  • Niemcy OFICJALNIE Tracą Kontrolę – Policja Bezradna – Komentator,
  • PIS Oszukał Polskę i Polaków. Potajemnie Przyjął Migrantów z Zachodu Europy,
  • Już nie 2700 a 3700 Imigrantów w Polsce – PIS Pogrąża się CORAZ BARDZIEJ.

Dopiero niżej pojawiają się źródła, którymi są Wirtualna Polska oraz Wykop. Jedne z dwóch największych portali w Polsce według rankingu Alexa.

Co pierwsze zobaczy użytkownik po wejściu w oba linki? Tytuły, które brzmią:

  • “Idzie nowa “ACTA”. Po tej decyzji UE możemy zapomnieć o internecie, jaki znamy” (WP)
  • “Polska głosowała za cenzurą Internetu” (Wykop; link do znaleziska podany w języku angielskim).
    Jego opis natomiast brzmi:

Cenzura Internetu i podatek od linków będzie obowiązywać w całej Unii Europejskiej, jeśli przegłosuje ją Parlament Europejski 20 i 21 czerwca i zniszczy Internet w Europie.

WP w dodatku w pierwszych zdaniach podkreśla, że znikną memy, zakazane będzie dzielenie się linkami, a dodatkowo każde zdjęcie i film zostaną sprawdzone przed wrzuceniem. Pod każdym nagłówkiem artykuł odwołuje się do tego, że z dyrektywą nie zgadzają się “liczne organizacje pozarządowe, aktywiści, europarlamentarzyści, a nawet sami wydawcy”. Czarne chmury zawisły nad Internetem, prawda? Cóż, nie dla tych, którzy zainteresowali się sprawą.

Co ciekawe, artykuł na Wirtualnej Polsce otrzymał 73 łapki w górę i 1088 łapek w dół. W 317 komentarzach co chwila przewija się sugestia wyjścia z Unii Europejskiej.

Julia Reda… i koniec tematu

Media (w tym m.in. podane przez Atora źródło, czyli znalezisko z Wykopu) wskazują na wypowiedź na stronie Julii Redy, 32-letniej niemieckiej polityk, posłance do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji.

Kobieta w przystępny sposób wyjaśnia sytuację związaną z dyrektywą, z uwzględnieniem tego, które kraje są za, a które przeciwko “podatkom od linków” oraz “maszynami cenzury”. Nie była w tym bezstronna. Zwracała szczególną uwagę na to, co leży w jej interesie: wolność w Internecie, o którą walczy od dawna.

Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, nawet europosłanka. Julia Reda protestowała przeciwko wprowadzeniu ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement), należała do Niemieckiej Partii Piratów (która za cel obrała wzmocnienie ochrony danych osobowych oraz osłabienia ochrony własności intelektualnej – z którą wiąże się m.in. ograniczenie możliwości patentowania czy możliwości kontrolowania obywateli poprzez np. kamery moitoringu). Reda przyznaje, że marzy o Europie bez internetowych granic.

[Wikipedia] [JuliaReda.eu]

“ACTA 2.0”

czyli

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady
w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym

ang. Directive on copyright in the Digital Single Market

nr. ref. 2016/0280(COD)

 

Czym jest w ogóle dyrektywa?

Dyrektywa Unii Europejskiej – akt prawa pochodnego Unii Europejskiej, którego mocą prawodawcy państw członkowskich Unii zostają zobowiązani do wprowadzenia (transpozycji) określonych regulacji prawnych, służących osiągnięciu wskazanego w dyrektywie celu.

Dyrektywy mają różną wagę: zalecana, obowiązująca oraz wprowadzana na okres próbny. Pozostawiają one krajom członkowskim Unii swobodę wyboru doboru środków i metod realizacji wskazanych w nich celów.

[Wikipedia]

Dyrektywa jest wzorem i podstawą dla ustawy, która tworzona jest dla poszczególnych krajów przynależących do UE. Moc prawną ma dopiero ustawa.

 

Poniżej – zamykający sprawę komentarz zamieszczony na Wykopie. Po przejrzeniu pozostałych artykułów dyrektywy uważam, że jest w pełni zgodny z rzeczywistością i powinien wystarczyć w tym i tak przedłużonym tekście.

Co za bzdury!

Nie Europa, tylko Unia Europejska, i nie chce wprowadzić, tylko będzie głosowanie nad tym, czy wprowadzić, i nie “wszystko” tylko utwory objęte ochroną praw autorskich, i nie “skanować”, tylko stosować proporcjonalne środki w celu ochrony tych praw, i nie “mniejsze strony musiałyby zablokować możliwości wrzucania kontentu”, i nie “streamowanie stałoby się niemożliwe”. No nie mogę po prostu. Już pomijam fatalną ortografię, ale wnioski w tym poście wysnuwane z art. 13 proponowanej dyrektywy są tak abstrakcyjne i kłamliwe, że nie jestem w stanie tego ogarnąć.

W ogóle absurdem jest wklejanie linku do strony, która krytykuje art. 13, ale nawet nie podaje jego treści. [Wirtualna Polska – dop. aut.]

Dla zainteresowanych treść artykułu 13 paragrafu 1:

Dostawcy usług społeczeństwa informacyjnego, którzy przechowują i zapewniają publiczny dostęp do dużej liczby utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez swoich użytkowników, we współpracy z podmiotami praw podejmują środki w celu zapewnienia funkcjonowania umów zawieranych z podmiotami praw o korzystanie z ich utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną bądź w celu zapobiegania dostępności w swoich serwisach utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zidentyfikowanych przez podmioty praw w toku współpracy z dostawcami usług. Środki te, takie jak stosowanie skutecznych technologii rozpoznawania treści, muszą być odpowiednie i proporcjonalne. Dostawcy usług przekazują podmiotom praw adekwatne informacje na temat funkcjonowania i wdrażania środków, a także, w stosownych przypadkach, adekwatne sprawozdania na temat rozpoznawania utworów i innych przedmiotów objętych ochroną oraz korzystania z nich.

Najważniejsze w tym artykule, co właściwe powinno dyskwalifikować prawdziwość takich tez, jak te w threadzie, to sformułowania: duża liczba utworów, stosowanie skutecznych technologii rozpoznawania treści, odpowiednie i proporcjonalne, i adekwatne.

Dla kogokolwiek, który jest w miarę obyty z ustawodawstwem i tym, jak działają takie sformułowania, powinno być jasne, że powyższy artykuł będzie odnosił się jedynie do dużych stron internetowych (prawdopodobnie hostujących torrenty jak piratebay), a wszelkie mniejsze strony, które sobie tam gdzieś funkcjonują w necie, nikomu nie zawadzając, nadal będą funkcjonować tak samo. Przede wszystkim zasada odpowiedniości i proporcjonalności środków jest furtką dla mniejszych stron internetowych, które nie są w stanie dobrze zabezpieczyć contentu.

Sprawa jest prosta: posiadasz dużą stronę internetową, na której zarabiasz dużo pieniędzy na dużej ilości nielegalnych utworów publikowanych przez użytkowników? To musisz się postarać, aby te utwory były legalne albo nie były publikowane.

Nic w tym groźnego, ale media jak zwykle lubią dramę, a ludzie są naiwni i dają się nabrać tak jak OP [twórca znaleziska, założyciel tematu – dop. aut.].

[Wykop]

Rząd Hiszpanii postanowił uchwalić ustawę reformującą prawo autorskie, działające na tej zasadzie, co podane metody w dyrektywie (która nie przeszła jeszcze głosowania!). W związku z tym z hiszpańskiego rynku zniknęła usługa Google News (wyświetla pod sobą tytuły i krótkie opisy artykułów: zainteresowany którymś użytkownik może wejść na stronę artykułu, dołączenie do programu dla wydawców jest darmowe, tak samo jak ogólne korzystanie z aplikacji). [HuffingtonPost]

Źródło: https://kwejk.pl/obrazek/3161381/6-czy-9.html

Chcą po prostu mieć rację…

 

Dlaczego nie podałem treści dyrektywy ani na samym początku, ani nigdzie, skoro wytknąłem to Atorowi? Ano treścią jego filmiku była dyrektywa i zmiany, jakie przyniesie. Treścią mojego artykułu jest filmik Atora (dlatego wklejam go na początku) (vide: tytuł artykułu). Przy okazji wspominam tu o dyrektywie.

Choć nie jestem z wykształcenia prawnikiem, uważam, że warto być świadomym – w końcu ignorantia iuris nocet. Nie zamierzam go nawet udawać. Tuberia to miejsce, gdzie zajmujemy się życiem YouTuberów – interpretację unijnych dyrektyw i przepisów pozostawiam specjalizującym się w tym jednostkach.

O autorze: Kunegard

KunegardJestem założycielem oraz redaktorem naczelnym Tuberia.pl. Interesuję się socjologią, automatyzacją, marketingiem sensorycznym, korelacjami międzyjęzykowymi, twórczością Jacka Londona oraz psychologią zwierząt. Poczucie humoru mam po tej kurce z avatara.
— — —
All we are is entertainment.